Galaktyki weekendu.

karuszka

/ fot. ulica Mikołajska

Okna trzymają więcej oddechów niż myśli. Na zewnątrz smog rozwiesza mgły po latarniach. Wieczór pada aż po bruk i tylko księżyc błyszczy jak powinien. W tym miesiącu pełnia przyszła za wcześnie i nikt nie zdążył pofarbować włosów na czas. Czytaj dalej

Raz, dwa, trzy. Kaizen wymyślasz ty!

beng

/ fot. biurowe różności

Pamiętam swoją pierwszą korporację, pierwsze przejście przez bramki, pierwsze odkliknięcie karty gościa w windzie, pierwszy widok z siódmego piętra. Oddech poleciał gdzieś nad Kraków, w chmury, a nogi na szkolenie. Czytaj dalej

Hejnał, młot pneumatyczny i brzęk monet, czyli witamy w Krakowie.

P7010655 i

/ fot. dzikie róże na ganku

Młoty pneumatyczne i wiertarki udarowe. W tygodniu punkt szósta, czasem w poniedziałki odpalają kwadrans później. W weekendy 7:30. Budzisz się jak na placu budowy i nawet nie słychać twojego standardowego budzika z Samsunga. To Kraków, Rondo Mogilskie, wiosna 2017 roku, czyli szczyt prac nad Szkieletorem, będącym podobno najwyższym budynkiem miasta i, co jak co, zdecydowanie najgłośniejszym. Czytaj dalej

Dwa kartony kapeluszy i siatka na motyle.

P5130023 x

/ fot. skrawek strychu

quotationWdepnęłyśmy w trójkąt bermudzki, w którym przeprowadzki nigdy się nie kończą. Ja ledwo zdążyłam zejść z kartonów i wejść do szaf, kiedy Koleta zdała sobie sprawę, że po przeprowadzce nie ma w sumie nic swojego, chodzi w cudzych dresach, maluje się pożyczoną pomadką, a włosy związuje gumką recepturką zdjętą z pęczka natki pietruszki.
Czytaj dalej

Kolorowe chustki w oknie pociągu, czyli zapomniana pocztówka z Podlasia.

/ fot. wiosenna kapliczka w Białostockim Muzeum Wsi

Brzozy uciekają szybciej niż myśli i tylko różowe chmury ani drgną, jak obłoki waty cukrowej wbite na niewidzialne patyki. Pociąg jedzie od jakichś 40 minut, a ja już zdążyłam się nauczyć na pamięć zacieków na szybie i twarzy współpasażerów, bo wszyscy zgodnie śpią. Zmęczeni drogą, która dopiero się zaczęła i będzie trwała aż zmieni się data w kalendarzu. Pełni mazurków, chrzanu i babek wielkanocnych z ajerkoniakiem. Pan przede mną rozciąga się od ściany do ściany, guzik od spodni wbija mu się w balon brzucha i tylko kod społeczny alb sen powstrzymały go przed jego rozpięciem.

Czytaj dalej