Hera, koka, hasz, Lizbona.

P1100365xx

/ fot. lizońskie murale

Okulary przeciwsłoneczne, okulary przeciwsłoneczne! Rządek okularów dynda na grubym, parcianym sznurku. Ciemne szkła niemrawo odbijają styczniowe, południowe słońce jak leśne żuki. Kto to kupuje, zastanawiam się, grzecznie odpowiadając trochę zbyt nachalnemu sprzedawcy, że nie jesteśmy zainteresowane zakupem. Ten naciera na nas jeszcze raz, potrząsając sznurem z okularami jak choinkowym łańcuchem. Uchyla przy tym ortalionową wiatrówkę i cicho acz dobitnie cedzi przez zęby: “marihuana, haszysz, kokaina?”. Po wewnętrznej stronie kurtki, w równym rządku, wyeksponowane lepiej niż okulary, wiszą woreczki strunowe z marihuaną, haszyszem i białym proszkiem – kokainą. Czytaj dalej

Kolorowe chustki w oknie pociągu, czyli zapomniana pocztówka z Podlasia.

/ fot. wiosenna kapliczka w Białostockim Muzeum Wsi

Brzozy uciekają szybciej niż myśli i tylko różowe chmury ani drgną, jak obłoki waty cukrowej wbite na niewidzialne patyki. Pociąg jedzie od jakichś 40 minut, a ja już zdążyłam się nauczyć na pamięć zacieków na szybie i twarzy współpasażerów, bo wszyscy zgodnie śpią. Zmęczeni drogą, która dopiero się zaczęła i będzie trwała aż zmieni się data w kalendarzu. Pełni mazurków, chrzanu i babek wielkanocnych z ajerkoniakiem. Pan przede mną rozciąga się od ściany do ściany, guzik od spodni wbija mu się w balon brzucha i tylko kod społeczny alb sen powstrzymały go przed jego rozpięciem.

Czytaj dalej

Matka Boska Marszrutkowa.

marszrutka-erywan

/ fot. marszrutka czeka na pasażerów

Zdjęcie wątpliwej jakości, bo robione ukradkiem z telefonu. Wierzę, że są miejsca, w których po prostu nie wypada wyciągnąć profesjonalnego aparatu, wysunąć obiektywu i popełnić serii zdjęć takiej jakości, że można je potem drukować na bilbordy.

Czytaj dalej

Brudnopis z Portugalii.

dsc00801xx

/ fot. łazienka w Lizbonie, maj 2014

O Portugalii często się myśli, że to takie piękne miejsce na końcu Europy, wysadzane lokalnymi niebieskimi kafelkami, azulejos, skąd można tanio polecić do Angoli, tam porozumiewać się w tym samym języku, ale i tak niczego nie zrozumieć. To wszystko prawda. Czytaj dalej