Wieczory w brutto.

dsc00511-xxx

/ fot. ubrania suszące się w Belém, Portugalia 2014

Rozmowa kończy się między pierwszą na zegarku od projektanta a piwem z nalewaka. Słodki sok imbirowy przypomina o zapomnianej diecie i nadchodzącej Gwiazdce. Pieniądze jak zawsze przejmują kontrolę nad słowami, a z portfeli wysypują się karty kredytowe i vouchery spożywcze.
Czytaj dalej

Przystanek Młodych Ludzi.

Moje opowiadanie, które wygrało publikację w 11. Międzynarodowym konkursie na najlepsze polskie opowiadanie roku 2015, pod hasłem ,,Obiecaj”.

# 14:23, jedno nieodebrane połączenie, nieznany numer

Dzwoni telefon. Nie czekasz, bo za dużo do doczekania się. Czas pękł jak bańka z płynu do naczyń jakoś koło środy. Odkładasz niespiesznie Żulczyka, bo dobre powieści trzeba celebrować. Głos niski. Krótkie, treściwe zdania. Przerwy tylko na oddechy. Notujesz pospiesznie, jakby dyktowali ci twój własny kardiogram. Czytaj dalej

Więcej netto niż par butów.

Poza samsungiem masz w ręku wciąż tyle samo i na ręku Ci zostaje. Do netto można dorabiać po godzinach korepetycjami z rumuńskiego, można też tłumaczyć bezglutenowe przepisy kulinarne i instrukcje do glebogryzarek.

Dzwoni telefon. Nie znasz numeru. Telefon zepsuł Ci się na tyle, że nawet nie miałaś jak zadzwonić do serwisu. Okazał się nienaprawialny jakiś tydzień później. Z konta zeszły Ci cztery i pół stówki na nowy. I chociaż to osławiony samsung szrajsung, to ma wszystko czego potrzeba. Jest nawet stylowo biały. W dłoni ostatnio leży lepiej niż kufel zimnego piwa. Czytaj dalej

Nem tudom, czyli staż w Wieży Babel.

Znajomi ze starego korpo trochę się dziwią, czemu odeszłaś, a trochę brakuje im Big Brothera. Wchodzisz na pracuj.pl. Tam rekrutacja na twoje stanowisko. Ledwo co zdążyłaś przewrócić kartkę w kalendarzu, twój fotel jeszcze ciepły, a na ogłoszeniu już ponad 300 odsłon. Czytasz i ty, a brwi aż podnoszą sufit.

Nie miałaś połowy wspomnianych benefitów, a wykonywałaś pięć razy więcej niż wymienione obowiązki. Odeszłaś z korpo, a tu jak na złość świat przyspieszył jak rowerzysta na skrzyżowaniu. Czytaj dalej

Oni nie mają skarbonek w ustach.

Ważne, jak poszły rozmowy kwalifikacyjne, bo są częstsze niż te z partnerem. On zna osiem języków, więc tyle samo ma na rękę. […] Wieczorami kończy piąte studia, bo wypaść z obiegu to jak wykoleić się na zakręcie. Nikt nie pójdzie go szukać, bo przecież ktoś może znać jeszcze rzadsze języki, a to lepiej opłacalny interes miłosny.

Czas płynie od wskazówki do wskazówki i tylko wieczór ciemnieje, jakby nie miał już sił. Słowa płyną bez przerwy, bo w tych czasach przerwy się nie opłacają. Wyprostowane włosy, grubo umalowane rzęsy, drogie perfumy i róż na policzkach. Wieczór w tle, ale on nieważny, bo ważny jest stan konta i gdzie dadzą więcej. Czytaj dalej