W poczekalni do soboty.

p1280014

/ fot. pocztówka z Krakowa

Czasem w tygodniu życie przydarza Ci się między piątą trzydzieści a piątą trzydzieści pięć, między materacem z Ikei a odpylaczem powietrza z Sharpa. Zmęczone twarze na przystanku smog oznacza na skali szarości jak niewybielone zęby. Maska uwiera bardziej niż wczorajsze myśli. Stare zawory zamarzają na mrozie i szeleszczą jak rybie łuski. Byle do wiosny, wzdychasz, byle smog zelżał, byle się zamknął projekt. Życie w poczekalni, życie z przyzwyczajenia, życie w 139.

Życie przydarza Ci się czasem jak post scriptum do broszury z korporacji, korporacji snów i obietnic podwyżki. 10, 11, nie patrzysz za zegarek tylko liczysz nadgodziny. Ponad 12 nie ma sensu siedzieć, bo masz parestezje od krzeszła, a wychodząc i tak sięgniesz nie po swój płaszcz. Tymczasem w aptece kolejki po krople do oczu, że nie ma sensu stać.

Życie przydarza Ci się też w łazience z podwójnym lustrem, gdzie widzisz swój tył głowy. I włosy, które nawet nie wiedziałaś, że są Twoje, więc nie uczesałaś ich i dziś.

Telefon śliski i zimny jak lód pod Mariackim, migawki z nie Twojego życia. Już wiesz, że koty boją się ogórków, chociaż na Komunię dostałaś rybki. Muminki fruwają na chmurkach smogu i co rusz przypominasz sobie o jakiejś aktorce, bo akurat zginęła tragicznie w wypadku, zoperowała sobie cycki albo przyszła na czerwony dywan bez majtek.

Na fejsbuku pisze dziś dziewczyna, że zabiła się inna dziewczyna. A ta co pisze, pisze szczerze i zamaszyście, że ma cyklofrenię, że się leczy, że jest trudno, ale warto. I to też nie jest Twoje życie, jak wszystkie inne rzeczy, które przytrafiły ci się dziś między oczyszczaczem, zegarem do nadgodzin a wieszakiem na płaszcze. Ale dotyczy Cię, jeśli ktoś, kto kasuje Ci bilet w kinie, ktoś kto wydaje Ci kotleta z jarmużu w wege barze, ktoś kto miesza Ci Krwawą Mary na Kazimierzu zamiast Tic Taców nosi w kieszeni Zolafren.

To jedno z nie Twoich żyć, które przydarzają Ci się co dzień, dzień w dzień aż do skończenia świata Cię obchodzi. A światy kończą się mniej spektakularnie i częściej niż w Warner Brosie.

9 myśli na temat “W poczekalni do soboty.

  1. Recenzjonistka

    Styl, który wywołuje uzasadnioną zazdrość. Nawet o kwestiach szaro-burych i ponurych możesz pisać z polotem i humorem. Uśmiecham się. Jednocześnie sądzę, że trzeba robić wszystko, by tydzień nie składał się jedynie z oczekiwania na sobotę.

    Lubię to

  2. danuaria

    Smutne. Bardzo smutne. Przygnębiające. Po przeczytaniu takiego wpisu cieszę się, że nie mam szans na pracę w korporacji. Musisz mieć naprawdę ciężkie życie. Choć nie wierzę w moc modlitwy za kogoś, to chyba jednak pomodlę się za Ciebie.

    Lubię to

  3. Fototropie

    Staramy się tu zaglądać regularnie i nie zdarzyło się jeszcze, by nasz głód wysmakowanej narracji nie został przynajmniej w części zaspokojony. Kolejna smaczna porcja. Cierpliwie czekamy na następne :)

    Lubię to

      1. Fototropie

        Jedno nie wyklucza drugiego. Co więcej, trudno odpowiednio zarysować temat bez odpowiedniego narzędzia. Tu wszystko zagrało świetnie. Pozdrowienia.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s