Czas burz.

lisboa

/ fot. balkon w Lizbonie, maj 2014

Czeski portugalski.

Między jedenastą a dwunastą, między szklanką ponczu a kieliszkiem wina mieszają się języki i mieszkają alkohole. Chłopak stojący pod ścianą, wsparty o parapet jak rzeźba Michała Anioła okazuje się Portugalczykiem spod Porto. Wychylasz poncz dla lepszego akcentu, podchodzisz i zaczynasz po portugalsku. W końcu studiowałaś to pół życia, a w wakacje pilnowałaś dzieci w Faro. Uśmiechasz się i falas português. Chłopak wybija się z posągowej pozy, odwzajemnia pozdrowienie pozdrowieniem, uśmiech uśmiechem, stuknięcie kieliszka stuknięciem szklanki. Mówi, że to piękny wieczór i piękna rozmowa i akcent, bo najgorzej, jak spotyka kogoś w Polsce a ten ktoś mu zapowiada z entuzjazmem, że mówi po portugalsku. Przełączają się wtedy na portugalski, a tu się okazuje, że ten ktoś po brazylijsku. Wiesz, to tak jakbyś spotkała kogoś, kto by ci oznajmił, że potrafi mówić po polsku, po czym zaczął po czesku. Wzrusza ramionami z lingwistyczną wyższością. Zamierają ci na ustach twoje ukochane brazylijskie słowa i wytęsknione brazylijskie struktury gramatyczne.  I nie można już upić dna z kieliszka.

Nowe osły.

Nożyczki, gdzie nożyczki? Wypieki na twarzy, rozbiegane oczy i palce szukają nożyczek. Jest, są! Tniesz folię. Rozrywasz paznokciami. Otwierasz pudełko, zapach nowości. Wysypują się karty, twarde żetony z tektury zadrukowane po obu stronach. Znaczniki z drewna w kształcie ludzi, owiec, krów, osłów. Jest i czarny dzik, ale tylko jeden, pewnie jakiś bonus. Nowa planszówka. Wyczytana na portalu planszówkowym, wyczekana na poczcie. Jest! Obracasz figurki w rękach, łapiesz za instrukcję. A współwłaściciel gry krytycznym okiem taksuje gromadę osłów. Przesuwa palcem, osła za osłem. Napiszę do nich po nowe osły. Te nie są super. Niektóre nie mają zadnich racic, innym brakuje uszu. Chyba resztki z produkcji, czy coś. Oznajmia i taksuje dalej. Kiedy to zmutowane osły są ciekawsze, bardziej oryginalne i będą przydawać farmie elementu science fiction, tłumaczysz. Ja bym tam wolała zostać przy takich.

Pali się.

Wchodzicie do przyjaciółki, szybko szybko, w korytarzu witają buty i psie gryzaki, z naciskiem na buty. Szaliki oplatają haki na ubrania, ich końce zwisają luźno jak liany. Ciasno i ciepło, świeczka pali się i pachnie Hiszpanią. Strzepujecie śnieg z podeszw. W korytarzu zostawiacie niedospane noce i korki na Mogilskim. W pokoju niemowlak raczkuje, a terier przygląda się podejrzliwie nowo przybyłym kolanom i skarpetom. Podbiega, obwąchuje. Jedne skarpety pamięta, szczeka i biegnie po piłkę, tę świecącą. Piłka ucieka po podłodze, goni ją terier, teriera goni dziecko. Metr wyżej usta gonią policzki, przywitania, powitania, życzenia noworoczne. Kanapa przyjmuje nowoprzybyłych. Kapa nowa, szara, wzorzysta. Rozmowy akompaniuje sylabizowanie ma-ma-ma, ta-ta-ta, szczeki, fuki i chrupot chipsów. Coś jakby pachnie, chyba pizza rośnie w piekarniku. Chrupania i szczeki i więcej rozmów, ale coś pachnie jakby bardziej, jakby natarczywiej. Sprawdzacie kuchnię, balkon, korytarz. A tam kurtka stoi w ogniu. Świeczka z Malagi, kurtka z Zary, trochę za blisko, trochę za ciepło. Trochę się kurtki spaliło. Ale przecież to tylko kurtka, a nie cały dom. Przecież się zaszyje, podszyje, kieszeń wymieni.

Tylko w trzeciej sytuacji byłam szczęśliwa, chociaż trzeba było zgasić świeczkę i kurtkę.

8 myśli na temat “Czas burz.

  1. Departament Polityki Miłosnej

    Uwielbiam ten wyliczankowy rytm w pisaniu! Uspokaja, gonitwa myśli uformowana. Bo je zostawiasz porzucasz bierzesz za mordę…”usta gonią policzki, przywitania, powitania, życzenia noworoczne(…) w kształcie ludzi, owiec, krów, osłów, (które się-ja) zaszyje, podszyje, kieszeń wymieni”.

    Lubię to

  2. panna marzanna

    Jak ja mogłam na chwile zapomnieć o tym blogu! Uwielbiam. Choć czasem nie wiem do końca co się na nim dzieje to jednak fenomenalnie przemawia do wyobraźni :)
    p.s. fotografia uwielbiam, Lizbona uwielbiam <3

    Lubię to

  3. Ruda Wstążka

    Lubię czytać te twoje scenki. Są fantastyczne, przez moment czuję, jakbym była gdzieś, gdzie faktycznie opiera się o ścianę Portugalczyk, a czyjaś kurtka zaraz stanie w ogniu :D

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s