Nie, nie bawi mnie. Czyli wypiski z miasta PM10.

pb120126-xx

/ fot. dla kontrastu: jedna z plaż Trójmiasta, gdzie jakość życia jest najwyższa w Polsce, a powietrze czyste i pachnące morską bryzą
quotation
Nie bawi mnie, kiedy wsiadam do taksówki w masce przeciwpyłowej, a taksówkarz śmieje mi się w twarz i mówi, że ,,na coś przecież trzeba umrzeć, panienko”. Nie bawi mnie, kiedy znajomi na urodziny dzieciom kupują inhalatory na astmę zamiast rolek. 

Nie bawi mnie, kiedy ludzie widząc mnie rano na przystanku autobusowym w masce przeciwsmogowej, robią mi ukradkiem zdjęcia. Nie bawi mnie, że codziennie zanim sprawdzę prognozę pogody i włożę parasolkę do torebki, sprawdzam zanieczyszczenie powietrza. Kiedy byłam dzieckiem nie cierpiałam deszczu, a teraz bardziej niż na puchaty grudzień czekam na deszczowy listopad, bo deszcz wiąże przecież cząsteczki zanieczyszczeń i smog choć trochę opada.

Kiedy zaczynam sezon na maskę w połowie października i przemierzam Szewską okutana maską, szalikiem i dymkiem z powietrza gimnazjaliści pohukują, że ,,uuu to jeszcze nie Halloween”. Nie bawi mnie, kiedy ktoś mi rzuci komentarzem, że to zdrowizm. Bo zdrowizm to modne hasło z bloga lifestylowego, a smog modny nie jest. Jest toksyczny i rakotwórczy.

Nie bawi mnie, kiedy wsiadam do taksówki w masce, a taksówkarz śmieje mi się w twarz i mówi, że ,,na coś przecież trzeba umrzeć, panienko”. Nie bawi mnie temat smogu i nie bawi mnie comiesięczne wymienianie filtrów w masce.

Tak samo jak nie bawią mnie cykliczne L4 w pracy moich koleżanek. Nie bawi mnie to, że moja przyjaciółka rok temu brała wziewnie sterydy przez ponad miesiąc, bo kaszel miała tak mocny, że zastępował jej bezsenność. I dopiero jak pojechała na dwa tygodnie do Grecji, to jej „jako tako przeszło”, ale jakby ,,tak nie do końca”.

Nie bawi mnie, że w listopadzie czy grudniu, kiedy normy mutagennych pyłów zostają przekroczone o 600% procent, przedszkolaki spędzają radośnie dzień na placu zabaw, chociaż nad głowami przedszkolanek ołowiane niebo i ,,jakby się coś paliło”, bo dym w powietrzu. Nie mam i nie planuję dzieci w takich warunkach, ale mnie to nie bawi. Nie bawi mnie, jak moje znajome chcą zajść w ciążę, ale albo ,,się nie udaje”, albo raz za razem ronią, bo ,,pewnie tak miało być”. Nie tak miało być, ale wychowywanie dzieci przy normach wyższych niż gmachy korporacji też nie jest do pozazdroszczenia.

Nie bawi mnie, że w domu muszę reglamentować zamykanie okien w dni wysokich stężeń, a kiedy trafi się ,,okno powietrzne” wietrzyć całe mieszkanie i pół klatki schodowej. W listopadzie podklejam taśmą klejącą nieszczelne okna, żeby nie zwiększać i tak już wysokiego stężenia Tablicy Mendelejewa po drugiej stronie okna.

Nie bawi mnie wykupowanie co roku Augmentinu sobie albo komuś, bo zapalenie płuc i tchawicy samo nie przejdzie. I nie bawi mnie, że zanim pójdę na postbożonarodzeniowe wyprzedaże, żeby kupić teściowej bombki na następny rok, idę po nowe filtry do maski. I nie bawi mnie, kiedy znajomi na urodziny dzieciom kupują inhalatory na astmę zamiast rolek.

I nie bawi mnie, że w Luxmedzie na wywiadzie lekarskim pada retoryczne pytanie, czy palę papierosy, a ja mówię, że nie palę, ale co za różnica, skoro mieszkając w Krakowie ,,przepalam” średnio 130 paczek rocznie. A lekarz się śmieje, że ,,to taki urok naszego miasta” i dla odmiany wypisuje Duomox.

To nie urok, to rakotwórczy benzopiren, dwutlenek azotu i setka innych szkodliwych substancji, których nazw nie spamiętam, a którymi trujemy się dzień w dzień przez ponad 150 dni w roku. Warto, żebyśmy nie udawali, że ,,przecież wszędzie tak jest” i ,,że na coś przecież trzeba umrzeć”, bo to nieprawda.

Tutaj możecie podpisać petycję Polskiego Alarmu Smogowego o podjęcie pilnych działań antysmogowych w Małopolsce. To tylko dwie minuty.

38 myśli na temat “Nie, nie bawi mnie. Czyli wypiski z miasta PM10.

  1. karelitta

    Jeśli na coś trzeba umrzeć, to może od razu się zabijmy? Wszyscy chodźmy do szpitala na uśpienie.
    Hahaha, szkoda, że jeszcze nie zrobiliśmy takiego postępu cywilizacyjnego… Wszak ludowa mądrość mówi – kto umiera, powinien się cieszyć, gdyż zostaną mu zaoszczędzone męczarnie tego padołu…
    Przy takim myśleniu trzeba się było wcale nie rodzić. Ja, skoro już żyję, podjęłam to ryzyko, w swej naiwności, braku rozsądku, wyobraźni, czy też przewidywania, embrionalnej durnocie, chcę żyć najlepiej, jak mogę. Wdychać tlen, nie smog. Dbać o zdrowie i być za to nagradzana. Być szczęśliwa do końca życia. Żyć jak człowiek, nie jak chowający się szczur.

    Lubię to

  2. kuchniabellissima

    Kiedyś mieszkałam na Śląsku… tam to dopiero jest co ” wciągać ” :( . Do tego ludzie palą w piecach kaflowym czym tylko się da. Za dziecka średnio co dwa miesiące miałam zapalenie oskrzeli lub anginę. Do tego w domu papierochy i każdy kopcił trując nas jako dzieci. „Najlepsze” powietrze było u mojej babci jak spotkała się rodzina i 5 osób paliło papierosy w jednopokojowym mieszkaniu. To nic, że jako dzieciom łzawiły nam oczy, mieliśmy kaszel i śmierdzieliśmy nieziemsko bo przecież ryby i dzieci głosu nie mają.Teraz mieszkam w Londynie i jakość mojego układu oddechowego poprawiła się znacząco. Może zdaży mi się zachorować dwa razy do roku. Niestety Londyn ma to do siebie, że wilgotność jak dla mnie przekracza normy na tyle, że nie pomaga wietrzenie domu i ogrzewanie… Jak to mówią ” jak nie urok to sraczka” :D

    Lubię to

  3. Mama Emigrantka

    Mimo, że temat bezpośrednio mnie nie dotyczy, też mnie to nie bawi. Wielu znajomych uciekło ze swojego miasta marzeń ze względu na warunki. Niektórzy do tej pory walczą ze skutkami oddychania smogiem.
    Cieszę się że poruszasz ten temat. Sama miałam plan mieszkać w Krakowie (mam tam rodzinę), ale koleje losu skierowały mnie do Warszawy, z której szybko uciekliśmy i mieszkamy w otulinie NP Kampinoskiego. Niby tylko ok. 15 km od stolicy, ale powietrze o niebo lepsze;)

    Lubię to

  4. nameless

    Petycja podpisana, chociaż kod pocztowy się nie zgadza. Kiedyś ludzi truli w komorach gazowych, teraz ludzie trują się sami. Palenie śmieci i plastików powinno być karane porządnie, jako spowodowanie trwałego uszczerbku na zdrowiu okolicznych (i nie tylko okolicznych!) mieszkańców. Lub przymusowe wymontowanie pieca i zainstalowanie ogrzewania elektrycznego. Nie wiesz czym palić w piecyku, to grzej się prądem. Złamanie zakazu – konfiskata domu. Jestem z Warszawy, x lat temu (chyba około 8 lat) byłem w Zakopanem. Przy okazji jakiejś inicjatywy było sprawdzanie wydolności płuc. Dmuchanie w balonik i pomiar tlenu. Wyszło, że palę, lub jestem z dużego miasta. Oczywiście nie paliłem…

    Lubię to

  5. jednadziewczyna

    Szczerze mówiąc to są ludzie którzy bardzo się tym przejmują i tacy których to,za przeproszeniem,wali.Lepiej być po środku.Nie mieć na tym punkcie obsesji,ale dbać o to.Nie palić w piecu byle czym.Przesiąść się na rower(przynajmniej latem).
    Fajny blog.Pozdrawiam.
    Ta,którą obserwujesz:)

    Lubię to

  6. Karolina

    Na początku w sumie nie brałam na serio tych doniesień o zanieczyszczeniu powietrza, zawsze się pocieszałam, że „na Śląsku przecież trochę lepiej, niż w Krakowie”. Potem wyprowadziłam się za granicę, i wracając do Katowic w sierpniu (!!!) od razu poczułam ogromną różnicę w jakości powietrza! Nie wyobrażam sobie, co będzie zimą… Znowu trzeba będzie chodzić z inhalatoremw kieszeni.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Liszka

    W Krakowie mieszkam całe życie i kocham go ogromnie. Przyznaję jednocześnie, że toksyczna jest to miłość. To jest miasto, którym nie należy się zbyt mocno zaciągać. Coraz częściej myślę jednak, że skoro palenie dałam radę rzucić to może z Krakowem też mi się uda? Tyle czystszych miejsc na świecie, a bilety lotnicze coraz tańsze…
    Maskę staram się nosić zawsze, bo czasem 30 metrów spacerem z przystanku do domu to za dużo dla moich dróg oddechowych. Nie wiem czy powoduje to jakieś komentarze, zbyt mocno mam wciśnięte w uszy słuchawki żeby stwierdzić. Jak Ci wszyscy gadatliwi chcą sobie oddychać pełną piersią to przecież nie można im zabronić, nie?

    Polubione przez 1 osoba

  8. Olga Luterek

    Mnie też nie bawi. Od 2 tygodni walczę z katarem. Moje półroczne dziecko kisi się w domu.
    Zaplanowałam 2 tygodnie pobytu u rodziny na święta, żeby tylko wyrwać się z Krakowa na trochę.
    Zazdroszczę wyprowadzki.

    Lubię to

  9. Klaudia Raczek

    Może spotykam milszych ludzi albo nie zwracam na innych aż takiej uwagi, ale moje chodzenie w masce jeszcze nikogo nie zdziwiło na ulicy, ani środkach komunikacji. ;-) Z czasem będzie nas coraz więcej i dziwić będą ci bez masek. Świadomość rośnie, ale niestety bardzo powoli…

    Lubię to

  10. Marvja

    W całej Polsce mamy paskudne powietrze, niestety… Wyprowadziłam się z Krakowa z końcem czerwca, teraz jestem w Wawie. W ciągu 3 lat w Krakowie straciłam głos 5 razy i tyle też razy przez całe życie. Mamy przełom jesieni i zimy, a ja nagle już nie muszę używać kropel do oczu, bo nie mam problemu z suchym okiem, jak to miałam w Krk.

    Mojego pierwszego października w Krk zemdlałam 2 razy z powodu smogu, później widocznie trochę się uodporniłam. Ja temu miastu już podziękowałam. Jak ktoś się mnie teraz pyta, dlaczego nie chciałam zostać w Krk, odpowiadam że koszt życia był za duży. Krople do oczu, leki na kaszel i ból głowy, gardła i wszystkiego kosztują za dużo.

    Lubię to

  11. Szymon Qavtan Furmaniak

    Reblogged this on Do your own thing and commented:
    Niestety wiele z miast w Polsce ma problem z jakością powietrza.

    W Lublinie też nie jest kolorowo, ale w Lublinie się jakoś o tym nie mówi.

    W Polsce na choroby układu oddechowego co roku umiera ponad 40 tysięcy osób, czyli dwie dzielnice Lublina, całe Rury z LSMem i dajmy na to Konstantynów.

    Na zanieczyszczenie powietrza w zimie największy wpływ ma spalanie śmieci i niskiej jakości paliwo w piecach (np. tani niskokaloryczny węgiel lub ekogroszek [ekonomiczny, a nie ekologiczny]), wpływ ma też transport samochodowy.

    Lubię to

    1. Mama Emigrantka

      Pochodzę z Lublina i faktycznie bywa nie najlepiej, ale w przeciwienstwie do Krakowa miasto to posiada rozbudowany system korytarzy powietrznych więc to gorszej jakości powietrze ma możliwość ucieczki. Chociaż w domu rodzinnym mama i inni sąsiedzi toczą nierowną walkę z jednym sąsiadem, który kilka lat temu palił co popadnie a teraz stosuje olej opałowy. Smród przedostaje sie do domu mimo zamkniętych okien. A śnieg zamiast być biały był szaro-czarny… Zgłaszanie nic nie daje, bo facet ma siostę w straży miejskiej i znajomości w kilku miejscach więc dostaje cynk przed przyjazdem kontroli.

      Lubię to

  12. zciekawoscia

    Problem dotyczy wielu miejsc w Polsce. W Krakowie jest źle, źle kiedy widać czym się oddycha. W moim rodzinnym mieście tworzy się lokalny smog, a i jeszcze czasem ten z Krakowa przychodzi w odwiedziny ;(

    Lubię to

  13. Alicja

    Mieszkam na warszawskiej Sadybie (tzw. Dolny Mokotów) już teraz trudno otworzyć okno, bo ludzie mieszkający w domkach palą w kominkach, piecach byle czym. Smog snuje się nad całą dzielnicą. Jest fatalnie, a kiedy jest mroźno to naprawę ciężko oddychać. Ta część miast to Jeziorko Czerniakowskie i rezerwat przyrody… jak to rozumieć…

    Lubię to

  14. olatransblog

    Witam.

    Pani Agato może juz czas się przeprowadzić?

    Nie ma sensu siedziec i się truć :(

    Pozdrowienia z Wrocławia

    Lubię to

  15. kudlatyzbroda

    Smog będzie z nami tak długo jak długo będziemy segregować śmieci.
    Na te niepalne i na te zdatne do palenia. A te ostatnie, do palenia w dzień i do palenia w nocy. Na szczęście ostatni taki sąsiad w mojej okolicy przeniósł się już do domu spokojnej starości, więc chociaż w nocy palonym plastikiem nie śmierdzi.
    Niestety powietrze u mnie dalej do oddychania się nie nadaje. Ale oddycham, cóż takie głupie przyzwyczajenie.
    Myślę, że to kwestia czasu, abyś znalazła naśladowców chodzących na co dzień w maseczkach. I powinno być ich coraz więcej, aby każdy z nich świadczył o naszym sprzeciwie. Naszej niezgodzie na sytuację, w której kolejne rządy popierają jako główny pędnik naszej cywilizacji węgiel. Bo tak łatwiej, bo mniejsze koszty społeczne.
    Jestem wielkim zwolennikiem montowania paneli słonecznych i kolektorów na wszystkich dachach, aby jak najwięcej ciepła i prądu generować tam, gdzie się je zużywa. Wystarczy aby w nowopowstających osiedlach, powierzchnię ww. urządzeń potraktować prawnie jako przestrzeń biologicznie czynną i uruchomić tanie wspierane przez państwo kredyty. Ale to moje marzenia…

    Polubione przez 2 people

  16. Pingback: Krakowski smog – kpm – foodróże

  17. novincza

    Ja uwielbiam spacerować, ale po prostu boję się brać moją dwulatkę na spacer, kiedy zaczyna się sezon na palenie w piecach. Są momenty w których nie da się iść, bo smród palącego się czegoś nie pozwala złapać oddechu, a poziom jakości powietrza bywa gorszy niż w Krakowie. A mieszkam w małym mieście na Kujawach.

    Polubione przez 1 osoba

  18. Tochybaomnie

    Pozdrawiam z Zabrza, podobno najbardziej zanieczyszczonego miasta Aglomeracji Śląskiej. Poza tym razem z mieszkańcami mojego uroczego miasta toczymy boje ze spalarnią śmieci, bo nie dość, że smog, to jeszcze smród.

    I nie, mnie też to nie bawi.

    Jednoczę się w bólu.

    Polubione przez 1 osoba

  19. btomek

    Nie, nie bawi mnie, to że od dwudziestu kilku lat użytkuje w tej smogowej okolicy piec gazowy i nikt mi nawet dziękuje nie powie (pomijając zwiększone koszty) a sąsiedzi liczą ile im z dotacji spadnie mimo iż smrodzili dosadnie. Szara rzeczywistość.

    Polubione przez 1 osoba

  20. Pingback: Alfrún poleca: Nie, nie bawi mnie. Czyli wypiski z miasta PM10. by Agata Wieczorkowska | Trolls love coldness

      1. Alfrún Trollsdóttir

        Jestem na codzień ofiarą bycia filologiem języków innych niż polski. I językotwórcą. Dziś pozwoliłam sobie być językotwórczynią także w obrębie mej mowy ojczystej (pidżyna opartego na polskim). Jestem kreatywna. Jak mawiają wyspiarze: pozwij mnie (sue me).
        A na poważnie: jeżeli masz jakąś propozycję jak przełożyć post further na potoczną polszczyznę, to jak najbardziej poproszę o nią.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s