Targowisko dnia następnego.

IMG_20160327_184241

Wszedł za późno o jeden przepłakany film. Nie wytarł butów i zostawił błotniste ślady na drewnianym parkiecie. Rzucił niedbale torbę na fotel i zabrał się do rozsznurowywania butów. Rozsznurowywał pieczołowicie, bo śliskie od mrozu sznurówki uciekały przed zgrabiałymi palcami. Patrzyła na niego znad rzęs ubranych w czarną maskarę i chciała, żeby poświęcił jej choć tyle czasu, co tym cholernym sznurówkom. Odwróciła się i odrzuciła na plecy kaskadę włosów, chociaż on i tak nie patrzył. Dobrze, że maskara była wodoodporna.

Chociaż miał po jednym telefonie na każdą kieszeń, to nie miał kalendarza i zawsze zapominał, jaki jest dzień. Kiedy przyniosła z pracy kwiaty i czekoladki Milka, spytał, czy to był jej ostatni dzień. Nie, to był dzień jej urodzin. Kroił akurat imbir do herbaty i rzucił jej spóźnione „sto lat”. Zaserwował jej urodzinową filiżankę ostygłego Earl Grey’a i odsunął tulipany. Nie było wazonu.

Nie wiedział, kiedy płacze, bo miała chroniczne zapalenie spojówek i ciężko się w tym było rozeznać. Dodzwonić się do Luxmedu nigdy nie było kiedy. Między jednym spotkaniem a konferencją o dwunastej, między pierwszym mailem w pracy i ostatnim raportem.

Gdzieś między uśmiechem nieznajomego w czapce w renifery a szerokimi plecami chłopaka w kolejce w Centrum Taniej Książki spadła na nią świadomość nieuchronności ostatnich miesięcy. Chwilę później runął na nią atlas grzybów. Chłopak z szerokimi plecami odłożył atlas półkę niżej. W ręce miał ,,Pałac Północy” Zafóna. Wymienili się uśmiechami i numerami, chociaż już nie za bardzo wiedziała, jak to się robi.

W Ikei ukuła się kaktusem za pięć złotych. Wybuchnęła płaczem jak wóz strażacki, chociaż z palca nie potoczyła się ani kropelka krwi. Podlała kaktusa łzami, bo nie miała chusteczek. Kupiła go dziesięć minut później z zażenowania.

Wracała autobusem pełnym ludźmi i ich obietnic nowego życia. Z tekturowych toreb wystawały ramki na zdjęcia, wzorzyste zmiany pościeli i blaszane doniczki. Jedna dłoń ściskała tekturowe ucho torby, druga – dłoń dziewczyny. Ten sam widok powtarzał się przez cały autobus jak w galerii luster. Targowisko dnia następnego potężniało, kiedy pary zaglądały do tekturowych sezamów i sprawdzały, jedni po kryjomu inni otwarcie, co kupili i gdzie to wstawią.

Wyciągnęła sfatygowanego Samsunga i usunęła wspólne zdjęcie z tapety. Nie wiadomo było za bardzo, co można wstawić w jego miejsce, miała je przecież odkąd pamięta. Wróciła do domu, pozdejmowała zdjęcia z lodówki i pozbierała wszystkie ramki. Zebrała się pokaźna torba niechcianych wspomnień. Kiedy wychodziła do śmietnika, zaświecił się telefon.

* * *

Statystycznie co trzecie małżeństwo w Polsce kończy się rozwodem. Ponad połowa rozwodników uważa, że głównym powodem rozstania było niedopasowanie seksualne partnerów. Więcej smutnych statystyk tutaj.

3 myśli na temat “Targowisko dnia następnego.

  1. bfcb

    Lepiej wcześniej niż później – taką miałem myśl po zakończeniu lektury. Kolejna zwykła historia, w której sposób opisu sprawia, że „się czyta”. Lubię.

    Lubię to

  2. Ged Antros

    Nie każda bajka kończy się happy endem.
    Ale trzeba mieć nadzieję. Może to po prostu pierwszy odcinek z cliffhangerem na końcu a szczęśliwe zakończenie jest gdzies dalej.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s