Papier, palce, deszcz.

Szelest papieru. Białe, twarde kartki, po których można przesuwać palcami jak po klawiszach pianina.

Dźwięk przesuwanego po papierze palca jak dźwięk palca malującego smugi deszczu na szybie. Jedna kartka, druga kartka, trzecia kartka, stos. Palce na szybie. Na zewnątrz pada liśćmi strąconymi z drzew i deszczem. Deszcz dudni o szyby jak przebiegający galopem koń. A papier jest przyjemnie suchy i ciepły. Taki pozostaje, daje poczucie bezpieczeństwa. Każde zgięcie kartki jest jak eksperyment i pożegnanie statusu quo. Jeszcze jedno zgięcie. I kolejne. Nie ma kartki papieru. Jest łabędź. Biały, sprężysty, pręży się na biurku. A zaczęło się od przechadzki do drukarki.

W wolnych chwilach polecam origami w korporacji. Szczególnie jeśli współpracownicy są uzdolnieni nie tylko liczbowo, ale i manualnie. Ja mam to szczęście.

7 myśli na temat “Papier, palce, deszcz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s