Czciciele piękna.

Włosy blond. Tylko raz w miesiącu przez chwilę zdradzają odrost. Proste, bez zagnieceń jak koszula na chwilę przed rozmową kwalifikacyjną. Paznokcie tak odżywione i pomalowane, że nie wiadomo, czy naturalne, czy hybrydy.

Ile razy ją spotykam, jej twarz odbija się w lustrze po drugiej stronie korpo łazienki, kiedy ona maluje usta. Na mocną czerwień. Jak karoseria samochodu, który stoi na parkingu pod korpo. A pomyśleć, że kiedyś wystarczyło dobrać buty do torebki.

Złote bransoletki podzwaniają o krawędź zlewu przy odkładaniu pomadki do kosmetyczki. Zęby łyskają w białym uśmiechu na tle kafelków, kiedy pada cześć i obcasy wychodzą tanecznym krokiem z łazienki. Zostaję i wdycham chmurkę perfum, które unoszą się w atmosferze jak grzyb atomowy.

Pocieram dłońmi moje zmęczone od komputera i od tygodnia oczy, widzę w lustrze swoje nieprzypudrowane piegi i zastanawiam się, ile czasu idealni ludzie spędzają z lustrem, a ile zostaje im na spędzenie z innymi ludźmi i samymi sobą. Czy tak samo jak oddają się w ręce manikurzystki, fryzjera, ortodonty chodzą też na cotygodniową kawę do psychiatry? Czy między katalogiem  Jesień  zima a Wiosna lato Zara Woman sięgną po coś jeszcze.

______________________________________

Nie pejoratywiuję dbania o siebie, tylko zastanawiam się,
gdzie kończy się granica zdrowego rozsądku.

14 myśli na temat “Czciciele piękna.

  1. nameless

    Widziałem jakiś czas temu manekina. Gdzieś w metrze chyba na stacji DW. Wileński, całkiem nowej więc jeszcze nie ma tam sklepów. Drapię się po głowie bo nie rozumiem co robi manekin w tym miejscu – jeszcze nie ma tu żadnych sklepów. Nagle manekin się poruszył. Całkowicie jednolita i prawie biała maska nałożona na twarz. Wyraziście czerwone usta. Jakaś japońska moda chyba. Wygląda to dobrze jak na manekina. Na miejscu dziewczyny „doskonałej” bałbym się że jej chłopak/mąż wymieni ją na lalkę o podobnie nieskazitelnym wyglądzie. Bo skoro już ma być aż tak doskonale, to prawdopodobnie lalka ma mniej wad.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. haziaj

    Piegi są sexi:) Na kiego zbója je pudrować?
    Książki nie ocenia się po okładce ake z drugiej strony jak cię widzą tak cię piszą.
    Cały szkopuł polega na tym by znaleźc punkt optimum balans pomiędzy naturą i szczerością, a przypudrowanym fałszem skrywającym tak samo spuchnięte oczy pod warstwą tapety…;)

    Polubione przez 3 ludzi

  3. Karol Krzyżosiak

    Mimo opisu pozornie bezosobowego, wyczuwa się tu pewien krytycyzm,
    również w komentarzach.
    Ja tymczasem uważam, że dbałość o urodę wymaga niebywałej inteligencji.
    Przyznaję, nie jest to jednoznaczne z bogatym życiem wewnętrznym,
    jednak ludzie, którzy go nie posiadają, nie odczuwają jego braku.
    Ponadto, widzę w tagach „narcyzm”, w tytule „czciciele piękna”;
    otóż nie znajduję w całej mitologii postaci bardziej ludzkiej – i bardziej
    tragicznej – niż Narcyz. To uosobienie człowieczeństwa, to nawet więcej
    niż Edyp, który poznawszy samego siebie wykłuwa sobie oczy.
    Co do piękna, odwołam się do Wilde’a:
    „One does not see anything, until one sees its beauty”.

    Na koniec, bezpośrednio do Autorki: Piegi są cudowne!

    Polubienie

  4. Korpotata

    To proste: korpo to podział na tych, którzy robią i na tych, którzy świetnie się sprzedają. Opisana przez Ciebie jednostka, należy do tego drugiego gatunku, u którego wygląd to 80% sukcesu. Ten gatunek rzadko bywa na kawie u terapeuty, chyba, że w celach biznesowych…. Oni się nie wypalają 😉, bo te typowe dla innych uczucia, u nich zanikają… Bycie idealnym ma swoją cenę 😉

    Polubione przez 1 osoba

  5. jukkasarasti

    Jeśli nie pracują w korpo to mają czas na ludzi. Na życie towarzyskie. Na kursy doszkalające i studia podyplomowe. Na kolejne małżeństwa. Na awanse w pracy.
    A jak jest w korpo to nie wiem. Nigdy nie pracowałam. Nigdy nie byłam zbyt blisko związana z ludźmi, którzy tam pracują. Ale nie wykluczam, że też można.

    Polubienie

    1. Kasia

      Myślę, że to jednak spore uproszczenie. Ja to widzę trochę inaczej, może zbyt idealistycznie. Mam w swoim otoczeniu osoby pracujące i w korpo, i zupełnie gdzie indziej, a czasem na własny rachunek. To, ile czasu poświęcają na sprawy niezwiązane z pracą, to wyłącznie kwestia tego, jakie są ich priorytety. Uważam, że dość krzywdzące jest w ogóle dzielenie ludzi na korpo i nie-korpo pracowników. O wartości człowieka nie decyduje przecież ani miejsce zatrudnienia, ani urodzenia, ale to, co sobą reprezentuje.
      A co do głównego wątku – mam podobne przemyślenia jak Agata, kiedy mijam się z takimi „ideałami”. Nachodzi mnie czasem myśl, że paradoksalnie szkoda życia na nieustanne pindrzenie się. Ludzie nieidealni wydają się prawdziwszy (ale czy tak jest w istocie, nie wiem).

      Polubione przez 2 ludzi

      1. jukkasarasti

        Może faktycznie upraszczam, bo to nie tyle o podział koro i nie korpo mi chodziło. Raczej o podział na tych, którzy w pracy siedzą mniej i którzy muszą spędzać w niej więcej godzin. Mój przypadek to był urząd, w którym „miłośniczki piękna” wyjątkowo tylko spędzały więcej czasu niż 8h/tyg. Czyli przez korpo rozumiałam każdą pracę, w której spędza się dużo więcej czasu niż 8 godzin dziennie. Ale dobrze, że zwróciłaś uwagę. Fakt, że ja wiem, co mam na myśli stosując skróty myślowe, nie oznacza, że wszyscy od razu to wiedzą ;-)
        A co do prawdziwości nieideałów to się zgadzam.

        Polubienie

      2. nameless

        Co do rozdzielania ludzi na korop i nie-korpo… Można przecież rozdzielić, skoro jest różnica, ale żadne podziały nie powinny wpływać na ocenę wartości człowieka. Inna sprawa że zwykle, zaznaczam że nie zawsze ludzie poddani określonej kategoryzacji mają szereg wspólnych cech. I o to tu chodzi. Ani korpo ani nie korpo nie powinno nikomu ubliżać. Jeśli ktoś nazwany „korpo” kimś tam czuje się urażony to prawdopodobnie powinien nad sobą popracować lub zmienić pracę. Bo techniczne rzecz biorąc jest „korpo”, ewentualnie zawsze może powiedzieć że jest człowiekiem, tak samo może powiedzieć mechanik i informatyk, bo przecież wykonywana praca nie definiuje z góry człowieka.

        Cóż ktoś tam na górze układa tak żeby było samo koropo, ponieważ robi się wszystko żeby małe firmy upadały. Jeśli się system nie posypie całkiem to będzie tylko korpo i urzędy. Urzędy to też korpo tylko na trochę innych zasadach. W zasadzie każde koropo tworzy własne specyficzne zasady, żeby nie powiedzieć każde korpo jest specyficzną sektą…. A skoro tak już jest i nie wiele możemy zmienić to co? No właśnie, skoro nie lubię korporacji, muszę założyć własną :D

        Polubienie

      3. Kasia

        Zgadzam się z Tobą! Swoją wypowiedzią chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że przypisywanie pewnych cech jednej bądź drugiej grupie ludzi jest zbyt dużym uproszczeniem. Praca w korporacji, tak jak w urzędzie czy innej instytucji, narzuca pewien styl pracy. Moim zdaniem problem pojawia się wtedy, gdy ten styl, który czasem pozostawia wiele do życzenia, akceptujemy bezkrytycznie i wynosimy poza pracę, racząc nim nasze otoczenie.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s