Centrum wszechświata.

Na biurku leżą cytryny, żeby wieczory nie były za słodkie. Obok biały, śliski, prostokątny kształt. Zdobycz i utrapienie. Nie wiem, za co się łapać. Biorę cytrynę, wciskam do dzbanka wody i wychodzę, kiedy ten wibruje w najlepsze.

Kupiłam nowy telefon. Zmusiły mnie do tego okoliczności, a w zasadzie brak sprzyjających okoliczności naprawy. Mój wcześniejszy, ledwo uszkodzony, z dnia na dzień okazał się nienaprawialny. XXI wiek, czego się spodziewałam. Średniowiecze i kultura naprawiania rzeczy zepsutych nie wrócą i próżno wyczekiwać, że dadzą Ci młotek, skoro możesz kupić nowe krzesło. Chyba że wyspecjalizujemy się w podróżach w czasie, ale póki co na to za wcześnie. Za wcześnie albo za późno, nigdy na czas.

Nowy telefon mam od trzech dni i już wyrasta ze mnie dorodny narcyz. Mały, niepozorny, niewinnie biały. Lśni dużym przyciskiem, zachęca do kontaktu. Ale jak już, to bombarduje przypomnieniami, powiadomieniami, kto mi pisze na WordPressie, kto na Facebooku, kto na Twitterze, kto na Gmailu, kto smsa, a kto się nie pisze na spotkanie. Każdy coś, wszyscy naraz, wszyscy do mnie. Jestem centrum wszechświata.

Szukam w ustawieniach opcji wyłączenia aplikacji ‘centrum wszechświata’. Walczę z telefonem i ze sobą. Też z czasem i wspomnieniami. Pamiętam, jak moja wieloletnia współlokatorka oswajała rzeczy, tak jak można oswajać zwierzęta. Nadawała im płcie i imiona. Nie służyły jej z tego powodu dłużej czy lepiej, ale była królową tego, co posiadała. Gorzej jeśli coś się poprzewraca, trochę w żołądku, trochę w głowie i posiadanie wywraca się do góry dnem.

22 myśli na temat “Centrum wszechświata.

  1. pharellman

    Dlatego niech żyją telefony z klawiaturą i prostą obsługą! Czemu ludzie przestali takie kupować? Taki Samsung Solid na przykład na pewno się ludziom przydaje, ale z jakiegoś powodu wolą smartfona z obudową o cienkości 1 mm, która się łamie po zwykłym stuknięciu w nią i zadziurowanym oprogramowaniem, którego wirusy atakują już po włączeniu…

    Lubię to

  2. Cyfrowo Analogowy

    Wszystko jednorazowe z zaprogramowaną autodestrukcją aby już po chwili pojawiła się potrzeba nowego zakupu… Naprawiać się nie opłaca bo lepiej kupić nowe – lepsze, szybsze, większe lub mniejsze (w zależności od panującej właśnie mody). Zalewa nas masa (nie)potrzebnego sprzętu z tysiącami zbędnych opcji… To co kupimy dzisiaj już za kilka miesięcy jest „starociem”… Gdy będziemy mieli szczęście to się nie zepsuje ale okaże się niekompatybilne bo przecież już tak stare, a postęp nie ma zamiaru się zatrzymać… produkować, sprzedawać, wyrzucać, produkować sprzedawać, wyrzucać… Nawet nie warto się przyzwyczajać bo już za chwilę przyzwyczaić się będziemy musieli do nowego modelu – oczywiście o niebo lepszego… W „fastfoodowych” czasach wszystko jakieś takie byle jakie – sklecone na szybko lecz kusząco pobłyskujące w świetle promieni słonecznych…

    Lubię to

  3. Dama Kameliowa

    Teraz nie trzeba już świata oswajać. Szybko zostajesz oplątana siecią: znajomych, pseudo-znajomych, kręgów, likerów. Ile osób z tych komentatorów powyżej (włącznie z przyplątaną mną) zna Ciebie naprawdę? A ilu znasz Ty? Wszyscy jesteśmy w sieci – to nas trzeba oswoić, żebyśmy nie uciekli.

    Lubię to

  4. telemach

    Kajdany, odpowiednio zachwalone jako biżuteria i opatrzone cechą społecznej akceptacji w grupie docelowej mogą się nie tylko spodobać, lecz nawet z czasem być przez ofiarę uznane za nieodzowne.
    Bardzo smutny wpis bo ukazuje, że refleksja jedynie pogłębia dyskomfort nie ukazując (dostrzegalnej) perspektywy wyjścia.

    Lubię to

  5. izabelapodsiadlo

    To jest właśnie strasznie słabe, że nauczono nas wszystko zmieniać, bo już nie opłaca się naprawiać. Szkoda, że później zmieniamy wokół siebie ludzi, z nadzieją konsumpcyjnego posiadacza „nowy = lepszy”.

    Lubię to

  6. Szymon Qavtan Furmaniak

    Polecam tryb „offline”, pomaga :] Ja jestem szczęśliwym posiadaniem Nokii i chociaż nie jest to model sprzed lat, to przetrwała już kilka godzin w błocie pośniegowym, kilka upadków z wysokości metra itp. :) Teraz sieć chce przedłużyć umowę i zastanawiałem się czy chcę coś nowego i może mógłbym wziąć, miałbym więcej aplikacji, ale za to mniej czasu. To jednak wolę telefon, który wciąż dobrze działa, chyba czwarty rok :]

    Lubię to

  7. haziaj

    Znienawidziłem telefony komórkowe wiele lat temu, w czasach gdy pracowałem w dyspozytorni jenej z firm kurierskich. Od tamtej pory jestem gadżetowym indolentem, a „komóra” służy mi tylko do dzwonienia i to jak najrzadziej się da;) No i robienie zdjęć od kiedy junior rzucil aparatem o podłogę – a ponieaż to nie średniowiecze i nikt aparatu nie naprawia, a na nowy siana nie ma to z konieczności

    Lubię to

    1. Agata Wieczorowska

      Jak zgubiłam ładowarkę do swojego aparatu, to okazało się, że bardzie finansowo opłaca się kupić nowy aparat, niż dokupić ładowarkę. Czyli nic kompletnie się już nie opłaca, tylko rachunki się jeszcze opłacają.

      Lubię to

      1. haziaj

        Rachunki opłacają się o tyle o ile jesteś wierzycielem, będąc z drugiej strony rachunku opłacalność zamienia się na wkurwialno-załamalność. A aparatu jak nie mamyntak nie mamy – musi styknąć telefon, a telefon może styknąć też za latarkę… tylko ładować często trzeba i znów dochodzimy do wkurwialno-załamywalnych rachunków…

        Lubię to

      2. Agata Wieczorowska

        Rachunki to nie laurki od dzieci, to nie przyjemność. Gdzieś tam, choć trochę zasmucają każdego, więc to nie smutek jednostkowy, a masowy, a taki zawsze mniej dotkliwy. ;>

        Lubię to

  8. jacekboss1

    Mi się też kiedyś zepsuł w kwietniu pod koniec telefon i z przymusu musiałem nowy kupić. Miałem szczęście, bo mi się kończyła umowa. Co prawda nie ma w nim tyle aplikacji co w poprzednim, ale ważne, że jest funkcjonalny. PS. Kiedy Agato idziemy w upalny dzień na piwo :) ? Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. jacekboss1

        Aż tak źle :) ? Oj tam kiedyś na pewno się znajdzie. Czasem trzeba się wyluzować bo w przeciwnym razie człowiek wykituję. Pozdrawiam cie Agato :)

        Lubię to

  9. azkabazkan

    Średniowieczne nie powróci, ale może kiedyś wrócimy do kultury naprawiania rzeczy. Gdzieś tam na Zachodzie takie trendy już się ukazują. Ładnie to nazwałaś ;)

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ri

        Ja odkładam z myślą: „Jak tylko znajdę czas… naprawię. A jak nie naprawię, to zrobię rzeźbę współczesną z części i podzespołów. Ewentualnie może jakiś superkomputer mi wyjdzie… Ale to jak znajdę czas.” I stosik rośnie, chociaż wciąż nie przekracza objętości jednego pudełka po butach. ;)

        Ogólnie odkładać warto, tylko z głową, bo kiedyś można nie dać rady dotrzeć do wyjścia z domu przy tym wszystkim, co „się jeszcze przyda”. Ach, i znów to zachłanne posiadanie rzeczy…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Agata Wieczorowska

        Czasem chyba lepiej wyrzucić niż zarastać i brodzić po kolana w odrzutach technologii. Najlepiej oczyszczają przeprowadzki, bo bierzesz tylko to, co naprawdę potrzebne, a nie to co potencjalnie jeszcze się nada. ;>

        Lubię to

      3. Ri

        Moje przeprowadzki ograniczają się do przenosin z jednego pokoju do drugiego (większego lub kilku mniejszych) w jednym domu. Raz przeprowadzałam się na mieszkanie, a później z niego do domu z powrotem. Cóż… wtedy wystarczyło zabrać mi laptopa, ukochany kocyk i misia oraz tygodniową zmianę ubrań. Spakowałam się w walizkę, to fakt. Jednak cały czas czułam się nie jak u siebie, lecz na czymś w rodzaju przedłużonych wakacji. Wiecznie mi czegoś brakowało: A to takiej książki, a to notesu od matmy z liceum, a to jakiejś części, kleju czy obcążek… Jestem typem zbieracza, bo mam naturę majsterkowicza. Lubię się babrać w ręcznych robotach i przygotowywać upominki znajomym. Na przykład coś takiego zrobiłam mojej przyjaciółce:
        http://aphroditearaven.deviantart.com/art/Gift-for-friend-Hand-crafted-pen-483960933
        Nigdy nie wiem, kiedy mnie najdzie na takie prace (albo zwyczajnie znajdę czas na nie), więc trzymanie wszystkiego zbędnego w pudlach, pudełkach i pudełeczkach jest po prostu praktyczniejsze od zdobywania tegoż samego. :) Poza tym u mnie wolnych przestrzeni w bród… ;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s